„ja planuje [mieć biznes]. ale przede mna jeszcze 5 lat studiow wiec narazie moze nie bede sie wypowiadac.”
No właśnie – studia a potem własny biznes? Autorka powyższych słów, które napisała w jednym z tematów na gronie, sugeruje nam taką drogę. Nie wszyscy jednak wybrali to rozwiązanie. Na naszym wydziale można spotkać wielu studentów, którym udaje się łączyć „naukę” z pracą, najróżniejszą pracą.
W tym dziale będziemy przedstawiać naszych kolegów i koleżanki, którym udało się w real life uruchomić własne przedsięwzięcie, a ma to na celu oświecić co poniektórych, że studia nie są wielką przeszkodą, aby to uczynić.
Pierwszym bohaterem jest Thomas Ambroż, założyciel i współwłaściciel club70 (http://www.club70.pl). Będąc na trzecim roku studiów licencjackich może pochwalić się czteroletnim doświadczeniem w prowadzeniu własnego biznesu. A wszystko zaczęło się od garażu…
Kilka lat temu Thomas i jego trzech kumpli
postanowili zorganizować w garażu u jednego z nich imprezę dla znajomych, stylizowaną na lata 70. Zaproponowali, by ludzie wystylizowali się na te lata. Wszyscy byli zachwyceni. Wtedy narodził się pomysł wynajmowania warszawskich klubów na imprezy okazjonalne, gdzie królować będą lata 70 (chłopaki mieli zysk tylko z biletów). Praktycznie co tydzień grali w innym lokalu, chętnych informowali o miejscu mailami. Coraz więcej ludzi łapało klimat lat 70.
Przełom nastąpił, gdy organizowali imprezę w Klatce. Gazeta Wyborcza walnęła się w terminach i zapowiedziała, że w dniu, kiedy odbywała się ich impreza w klubie gra Angelo Mike. Tłumy przyszły na Angelo, ale mimo rozczarowania jego brakiem zostały i świetnie bawiły się przy muzyce lat 70.
Kolejnym krokiem było Waliców 9 (aktualna siedziba klubu). Pierwszy rok działalności w tamtym klubie to nakręcanie klientów (jednym z ciekawszych sposobów było rozdawanie ulotek w centrum przez chłopaków z lat 70, przy dźwiękach z tejże epoki). Cały czas funkcjonował układ – my bilety, klub reszta. Wszystko zmieniło się po roku, gdy chłopaki zdecydowali się na wydzierżawienie klubu. Od tego momentu działają samodzielnie.
Początek samodzielnej działalności przebiegał pod hasłem: uczymy się na własnych błędach. Trudne negocjacje z Radiem Pogoda, barmani, którzy miesięcznie kroili klub na grubą kasę i wiele pomniejszych problemów udało się rozwiązać. Aktualnie przy Waliców 9 zatrudnionych jest 48 osób, klub ma imprezy praktycznie każdego dnia (niełatwo było wypełnić każdy dzień tygodnia ludźmi – ta sztuka udała się chłopakom z club70), jest jednym z nielicznych, który posiada swój unikatowy charakter. Bardzo dobry efekty przynosi strona internetowa, codziennie aktualizowana, utrzymująca bezpośredni kontakt z klubowiczami. Można zobaczyć zdjęcia z każdej imprezy, czy podyskutować na bardzo aktywnym forum.
Thomas zapytany jak udaje mu się pogodzić studia z pracą przyznaje, że prowadzenie klubu jest na pierwszy miejscu, studia są pewnego rodzaju dodatkiem, jednak stara się podchodzić do nich poważnie. W jego przypadku wydaje się to być niezwykle trudne, zważywszy na to, że to nie jedyny klub jaki prowadzi wraz z kolegami (drugi to Klub Rock) i że bardzo posunięte są prace nad otwarciem 2 nowych club70 w innych miastach. Ambroż radzi podchodzić do swojego biznesu po ludzku, czyli starać się załatwiać każdą sprawę oko w oko, w miłej atmosferze, dzięki temu można osiągnąć dużo lepsze wyniki. Wychodzi z założenia, że człowiek z człowiekiem zawsze się dogada.
Będąc na trzecim roku Thomas przyznaje, że najprzydatniejszy jak na razie przedmiot WZu to w jego przypadku negocjacje, które pomogły mu dużo sprawniej domknąć kilka kontraktów.
Jak widzicie dla chcącego nic trudnego, sam Thomas mówi, że stara się nie tylko pracować ale również bawić w swojej pracy, zachowuje dystans do niej, cytując jego słowa: „jeśli coś by się nie udało to zawsze można wrócić do garażu i zacząć wszystko od nowa”.


